A.D. 2010 jest, Office też
Już od połowy zeszłego roku krążyły słuchy na temat nowego Office’a (wersja 14sta),.Microsoft zrobił zapowiedź swojego nowego produktu w bardzo zabawny, lecz wyrafinowany sposób – to był film, można już jego zobaczyć na YouTube.
Około 2 miesięcy później Microsoft wypuścił pierwsze zdjęcia oraz filmy prezentujące nowy pakiet biurowy, które zawierały materiały dotyczące aplikacji Excell, Word oraz Outlook. Te obrazki zrobiły na mnie ogromne wrażenie i już nie mogłem doczekać się aż wyjdzie wersja testowa – beta, której zapowiedź była w tym samym momencie jak ukazały się te obrazki (Office 2010 za darmo? Ależ oczywiście, tylko przez rok).
Niedawno (jakieś 2 tygodnie temu) na MSDN został wystawiony pakiet Office 2010 dla publicznego testowania. Pakiet jest dostępny w dwóch odmianach: dla użytkowników domowych oraz profesjonalnych. Tak więc co zawierają owe wersje?
Dla użytkowników domowych oraz małych firm mamy w pakiecie: Word, Excell, Powerpoint, Outlook oraz OneNote.
Dla profesjonalistów i średnich film jest: Word, Excell, Powerpoint, Outlook, OneNote, Access, Infopath, Communicator, Sharepoint Workspace oraz Publisher.
To są dwie wersje beta przygotowane dla testu, trudno powiedzieć czy będzie ich więcej. Na początek kilka uwag, do tej pory dla użytkowników domowych Office był dostępny z podstawowymi programami typu Word, Excell, Powerpoint i ot czasami m$ wrzucił do pakietu jakiś program w ramach promocji, lecz odkąd pamiętam nigdy nie było w nim Outlooka i to jest dla mnie ciekawostka. Za to wersja “Enterprise” została napchana praktycznie wszystkim co można wymyśleć, znajdziemy tutaj Communicatora, który dotąd był sprzedawany oddzielnie oraz OneNote’a, krzyk ostatniego Office’a (2007), który nie był sprzedawany dla wyższych wersji niż domowa… czyżby m$ chciał się resocjalizować…?
Dodam jeszcze, że obydwa wydania zrobiono w wersji 32bit oraz 64bit i to był dla mnie szok – pierwszy pakiet biurowy w nowej architekturze. Nie zastanawiałem się długo i zaczerpnąłem ta “lepszą” wersję z tą “wyższą” architekturą (posiadam Windows 7 x64), która zajmowała nieco ponad 700MB.
Po zaczerpnięciu od razu wziąłem się za instalację, która prawdopodobnie była stworzona dla ludzi mających problemy ze wzrokiem, gdyż od samego początku rzucały mi się Ariale 15 albo większe z oknami na 3/4 ekranu (a rozdzielczość mam niemałą). Pozaznaczałem odpowiednie opcje, kopiowanie plików i tradycyjnie restart komputera.
Po uruchomieniu komputera od razu mnie zaniepokoiły 2 rzeczy: dwie buzie w Tray Barze oraz niemal niekończące się indeksowanie plików na dysku. Kliknąłem na buzie i okazuje się, że to jest program firmy m$, który robi obrazek z Twojego pulpitu, dodaje komentarz napisany przez użytkownika i wysyła do m$. Na szczęście aplikację można było wyrzucić przez odinstalowanie jej.
Indeksowanie zostało zakończone i wtedy wziąłem się za uruchamianie kolejno aplikacji Word, Excell, Powerpoint (prawa natury stwierdziły, że są one niezbędne do życia) i tutaj kolejne moje zdziwienie, gdyż jak poprzednio przy pierwszym uruchomieniu te aplikacje wymagały około dwóch minut na konfigurację wyrzucając przy okazji okno z komunikatem, to teraz uruchamiają się po prostu “z palca”. Poklikałem w różne okienka aplikacji i je szybko zamknąłem, gdyż tak na prawdę interesowały mnie 2 aplikacje: Outlook i OneNote. OneNote to aplikacja do robienia szybkich notatek, bardzo ona podoba mi się, gdyż nie muszę otwierać stu tysięcy notatników i robić jakiś wpisów a otwieram sobie jeden program, wszystkie notatki mam posortowane i zapisują się dosłownie w jednym pliku, więc odnalezienie wszystkich jest dużo prostsze, a poza tym na telefonie komórkowym z Windows Mobile jest też OneNote, który synchronizuje się z tym peceotwym. Tutaj byłem jednak zawiedziony, lecz od początku: Uruchomiłem OneNote, bardzo ładnie i szybko odnalazł moje notatki z poprzedniej wersji (2007) i pojawiła się standardowa ikona w Tray’u, szybko złapałem za swoj telefon komórkowy, przełączyłem w tryb active sync i cóż… przy próbie synchronizacji pojawiały się błędy. Jako że Windows 7 nie posiada active sync, tylko Windows Media Device Center (w skrócie WMDC) to próbowałem poszukać jakichś nowszych wersji. Okazuje się, że WMDC idzie w parze ze sterownikami do telefonu i nowszej wersji najprawdopodobniej nie będzie. Przeszukiwałem fora MSDN dotyczące Office’a 2010 oraz WMDC i natknąłem się na podobne problemu użytkowników. Rozwiązaniem tego problemu jest zakup telefonu z jeszcze nie wdrożonym systemem Windows Mobile 6.5, niestety jeszcze mnie nie stać, więc należy czekać aż może m$ wyda kiedyś poprawkę do tego.
W przypadku Outlooka nie było lepiej, na początek zawód z którym musiałem pogodzić się – brak synchronizacji z Windows Mobile. WMDC nie wykrywało wcale Outlooka, więc mogłem zapomnieć o jakiejkolwiek synchronizacji kontaktów czy maili. Ale zdziwiłem się, gdy konfigurowałem pocztę, podałem swój adres email i hasło a on od razu wykrył, że to jest IMAP i podpiął skrzynkę. Nagle w Outlooku pojawiły się dwie skrzynki – jedna Outlookowa a druga moja IMAPowa – widocznie niestety Outlook nie przyznaje się do poczty IMAPowej. Ustawienia kont oraz Outlooka były szersze w porównaniu do poprzednich wersji, nareszcie można było odnaleźć i samemu podać ścieżkę do pliku .pst i nie trzeba szukać plików w czeluściach folderów domowych użytkowników. Wygląd okna opcji też wygląda znacznie lepiej i przypomina ten znany z okien opcji np. w obecnym OpenOffice.org, więc zmiana z zakładek do postaci drzewka – dla mnie bardziej wygodne.
Nie testowałem pozostałych programów, lecz doszły mnie słuchy, że można podpiąć do Outlooka konto jabberowe i prowadzić konwersacje bezpośrednio z programu pocztowego. Programy w wersji Enterprise mają możliwość ustawienia mobilnego – tej opcji nie byłem w stanie sprawdzić, gdyż to wymaga skonfigurowanego, fizycznego Windows Server – działanie wygląda następująco, że swoje dokumenty z aplikacji office możemy przechowywać na komputerach klienckich, bądź możemy je wysłać bądź synchronizować z serwerem, gdzie one będą bezpieczniejsze.
Minusy tego wszystkiego oprócz tego co wcześniej wymieniłem największym problemem (i minusem zarazem) jest kompatybilności wstecznej – podobnie jak w poprzednich wersjach Office, będzie wymagana aktualizacja, by móc odczytywać dokumenty utworzone, bądź zmienione w nowej wersji, być może finalna wersja Office 2010 nie będzie tego wymagała. Nowe API, niekoniecznie też jest kompatybilne ze starymi programami, na przykład Visual Studio 2008 potrafiło zamrozić się przy próbie korzystania z nowych bibliotek, przy czym praca na tym była już niemożliwa.
Niestety, byłem zmuszony do usunięcia pakietu, na który długo czekałem, w przeciwieństwie do Windows 7 w wersji beta, ten produkt nie nadaje się do użytku powszedniego jeszcze mimo tego, że jest stabilny, mam wielką nadzieję, że wersja finalna będzie posiadała wszelkie poprawki, które umożliwią płynną pracę na tym pakiecie biurowym. Przecież żaden użytkownik nie chce, żeby mu wymawiano – “zainstaluj sobie starszą wersję, jeżeli chcesz, żeby ci działało” – to jest takie żenujące…
P.S.
Z okazji nowego roku i w obliczu nowych wyzwań i wrażeń życzę wszystkim siły by stanąć na wysokości ich zadań oraz by temu towarzyszyła trzeźwość umysłu oraz chęć czynienia dobrze nie sobie lecz innym
Niech “Start” będzie z wami!